Idzie Żółtko ulicą szukając zakładu zegramistrzowskiego. Nagle patrzy: sporej wielkości budynek z wywieszonym ogromnym zegarem w witrynie. Wchodzi, podchodzi do faceta stojącego za ladą i mówi:
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
- Chciałbym zreperować zegarek.
- A co mnie to obchodzi?
- To nie jest zakład zegarmistrzowski?
- Nie. To jest burdel.
- To czemu pan wywiesił zegar w witrynie?
- A co miałem wywiesić?
Losowe Dowcipy:
Miś, zajączek, wilk i lis grają w karty. Lis oszukuje. Po pe... Więcej
Dziennikarz z Europy pyta Eskimosa:
- Czy można u was ... Więcej
- Halo? Poprosze panią zamiejscowa, Lubartów 33... Czi co? N... Więcej
Idzie Żółtko ulicą szukając zakładu zegramistrzowskiego. Nag... Więcej
Stalin odwiedził w Gorkach Włodzimierza Ilicza.
- Oj,... Więcej