Idzie Żółtko ulicą szukając zakładu zegramistrzowskiego. Nagle patrzy: sporej wielkości budynek z wywieszonym ogromnym zegarem w witrynie. Wchodzi, podchodzi do faceta stojącego za ladą i mówi:
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
- Chciałbym zreperować zegarek.
- A co mnie to obchodzi?
- To nie jest zakład zegarmistrzowski?
- Nie. To jest burdel.
- To czemu pan wywiesił zegar w witrynie?
- A co miałem wywiesić?
Losowe Dowcipy:
Kiedy Eskimos wie, że zima jest naprawdę siarczysta?
J... Więcej
Mąż do żony:
- Słyszałaś? Wynaleziono kosmetyk, który... Więcej
- Mamo, mamo wychodzę za maż. Znalazłam takiego faceta jak t... Więcej
Szczyt nieufności: Wwiercić się w rurociąg Przyjaźni i patrz... Więcej
Nostalgia - gdy wrócisz do Ojczyzny na chwilę by upewnić się... Więcej